Opowiem Ci historię, która nauczyła mnie wytrwałości bardziej niż jakikolwiek kurs. Opowiadam ją na moich prelekcjach o konkursach fotograficznych, bo pokazuje coś, czego nie widać na dyplomach: droga do celu trwa, i to jest w porządku.
Godzina 23:47
Rok 2020. Siedzę przed komputerem w moim mieszkaniu w Hiszpanii. Palec wisi nad przyciskiem „wyślij”, a do końca terminu zgłoszeń do międzynarodowego konkursu RISE Photography Awards zostało trzynaście minut. W głowie mam tylko jedno: „Moje zdjęcia nie są wystarczająco dobre. Inni mają o wiele więcej doświadczenia. Po co się ośmieszać?”
Kliknęłam o 23:56. Zajęłam trzecie miejsce. Ale to nie ta nagroda była najważniejsza. Najważniejsze było samo kliknięcie, bo otworzyło pytanie: a co, jeśli spróbuję czegoś większego?
Dlaczego konkursy
Życie nauczyło mnie, że czasem stawia przed nami nieoczekiwane wyzwania, a dążenie do doskonałości może być formą rozmowy z samą sobą. Dlatego konkursy nigdy nie były dla mnie tylko rywalizacją. Są osobistą podróżą i sposobem, żeby przekuwać trudności w siłę.
Karierę budowałam trzy razy od zera: w Polsce, potem w Hiszpanii pod Gibraltarem, gdzie nikt mnie nie znał, a ja nie mówiłam po hiszpańsku, i znowu w Polsce. Za każdym razem konkursy pozwalały mi pokazać swoją wartość tam, gdzie nikt jeszcze o mnie nie słyszał.
Dlaczego właśnie 35AWARDS
35AWARDS to jeden z największych konkursów fotograficznych na świecie i w moich oczach jeden z najbardziej obiektywnych. Każda edycja to ponad sto tysięcy uczestników z ponad 170 krajów i setki tysięcy zdjęć. Ocena przebiega w trzech niezależnych etapach:
- Etap pierwszy. Głosować może każdy.
- Etap drugi. Głosują wyłącznie zarejestrowani fotografowie.
- Etap trzeci. Ocenia międzynarodowe jury z kilkudziesięciu krajów.
Dzięki temu jedno zdjęcie dostaje najszersze możliwe spektrum oceny: od zwykłych widzów, przez innych fotografów, po ekspertów.
Pięć edycji, jedno lustro
Startowałam pięć lat z rzędu, od VII do XI edycji. Z każdym rokiem zgłaszałam zdjęcia do innych kategorii i z każdym rokiem coraz wyraźniej widziałam, że ten konkurs działa jak lustro. Pokazał mi mocne strony, o które sama bym się nie podejrzewała. Moje zdjęcia doceniano nie w jednej kategorii, ale w wielu:
- Portret kobiecy (Female Portrait): TOP35 w czterech edycjach.
- Fotografia sceniczna, czyli inscenizowana (Staged Photography): TOP35 w trzech kolejnych edycjach, za pojedyncze zdjęcia i za serie.
- Dziecięca fotografia inscenizowana (Children Staged Photography): od TOP50 za serię, przez TOP35, aż do zwycięstwa.
- Portret dziecięcy (Child Portrait): już w pierwszej edycji w najlepszych 3% nominacji, później TOP70.
- Portret męski (Male Portrait): TOP50.
- Fotografia kreatywna (Conceptual Photo): w najlepszych 5% fotografów, później TOP100.
Do tego dwa razy nagroda publiczności Viewers’ Choice za serię, trzy lata z rzędu miejsce w TOP35 fotografów z Polski i TOP10 z Krakowa oraz zdjęcia wybrane do katalogu konkursu w każdej edycji.
Ta różnorodność dała mi coś cenniejszego niż pojedynczy dyplom: wiarę, że moja siła nie kończy się na fotografii dziecięcej. Że równie pewnie czuję się w portrecie kobiecym i męskim, w fotografii scenicznej i kreatywnej. Każda kategoria była osobnym sprawdzianem i każda powiedziała mi coś o mnie samej.
2025: zwycięstwo
W XI edycji wzięło udział 112 600 fotografów ze 175 krajów, którzy zgłosili 461 400 zdjęć. Moja seria zwyciężyła w kategorii Children Staged Photography Series. Po pięciu latach spełniłam marzenie.
Listę zwycięzców XI edycji znajdziesz na stronie 35AWARDS, a moje wyniki ze wszystkich edycji na mojej tablicy osiągnięć 35AWARDS.
Czego nauczyło mnie tych pięć lat
- Konsekwencja wygrywa z talentem, który się poddaje. Przez pięć lat nie zboczyłam z celu. Każdy rok przynosił nowe kategorie i nowe wyróżnienia, a cel był ten sam. Cicha, codzienna konsekwencja, bez wielkich gestów, w końcu przynosi to, po co się przyszło.
- Nie zamykaj się w jednej szufladzie. Wysyłając zdjęcia do różnych kategorii, odkryłam w sobie więcej, niż sama zakładałam. Czasem jury widzi Twoją mocną stronę, zanim Ty ją zobaczysz.
- Strategia ma znaczenie. Każdy konkurs ma swoją osobowość: jedne cenią nowatorskie podejście, inne klasyczne piękno. Warto ją poznać, czytać regulamin i oglądać prace z poprzednich edycji. I jeszcze jedno: dziesięć świetnych zdjęć wysłanych do jednej kategorii konkuruje ze sobą nawzajem. Zamiast zwiększać szanse, mimowolnie je zmniejszasz.
- Historia jest ważniejsza niż technika. Na najwyższym poziomie nie ma słabych technicznie zdjęć. Wygrywają te, które mają coś do powiedzenia. Zwycięska seria z 2025 roku to fotografia inscenizowana, w której każdy element był zaplanowany po to, żeby opowiedzieć historię.
- Brak wygranej to nie porażka. Każdy z moich czterech startów bez zwycięstwa był krokiem do przodu. Gdybym potraktowała którykolwiek z nich jako dowód, że się nie nadaję, nie byłoby piątego.
Jeśli dziś siedzisz z palcem nad przyciskiem „wyślij”
Kliknij. Nie musisz wygrać za pierwszym razem. Ja też nie wygrałam. Liczy się to, żeby zacząć i nie zboczyć z drogi.
Wszystko, czego nauczyłam się o konkursach jako uczestniczka i jurorka, zebrałam w ebooku Jak podbić świat konkursów fotograficznych. Jeśli brakuje Ci odwagi, zacznij od bezpłatnego Fotografuj bez strachu. A jeśli chcesz, żebym spojrzała na Twoje zdjęcia okiem jurorki, napisz do mnie.
